Translate

środa, 23 marca 2016

Książka nr 1

"Wszystkie Jasne Miejsca" Jennifer Niven

„Zanim umrę chcę Grać na gitarze jak Jimmy Page. Stworzyć piosenkę, która zmieni świat. Odnaleźć Wielkie Potwierdzenie. Liczyć się. Być człowiekiem, którym mam być, i żeby to wystarczyło. Przekonać się, jak to jest mieć najlepszego przyjaciela. Znaczyć."


Zanim zabrałam się za tę recenzję, potrzebowałam dnia na ochłonięcie. Ta książka bardzo wpłynęła na mnie i po jej skończeniu nie byłam w stanie zabrać się za recenzowanie.
Zacznijmy więc od początku.
Zanim zaczęłam czytać tę powieść, przeczytałam parę recenzji. Opinie były różne, jednym bardzo się ona podobała, inni mieli pewne zastrzeżenia. Co do jednego wszyscy byli zgodni: po tej książce nie będziecie sobą. Cóż, teraz się z nimi zgadzam.
„Wszystkie Jasne Miejsca” zostało porównane do „Gwiazd naszych wina”, czy „Eleonora&Park”. Pomyślałam sobie : „Super, kocham Gwiazd naszych wina, więc powinno być dobrze”. Z wielką nadzieją zaczęłam czytanie.
Pewnego dnia na szkolnej wieży spotykają się Finch i Violet. Finch to chłopak, który ma ekscentryczne pomysły i własny świat, przez co zostaje mu przypięta łatka „świra”. Codziennie rozmyśla nad tym, jak zakończyć swoje życie. Violet natomiast, niegdyś przebojowa i popularna dziewczyna, teraz swoje całkowite przeciwieństwo. Po wypadku, z którego udało jej się przeżyć, nie potrafi wrócić do normalnego życia wiedząc, że nie ma w nim jej siostry. Kiedy bohaterowie znajdują się nad „przepaścią”, nie do końca wiadomo, kto kogo uratował. Od momentu tego „zajścia” Finch nie może przestać o Violet. Dochodzi do tego, że oboje mają do zrobienia projekt z geografii, który polega na wędrówce. Dwójka bohaterów odwiedza miejsca piękne, zachwycające jak i brzydkie i zapomniane. Ich przygoda jednak nie opiera się tylko na zadaniu z geografii. Oboje otwierają się przed sobą, pozwalając sobie nawzajem wejść do swojego świata. Dzięki Violet Finch ma powód, by nie zasnąć, dzięki Finchowi Violet ma powód, by się wybudzić. Oboje zbliżają się do siebie bardziej, niż się spodziewali. Violet zaczyna uczyć się żyć od chłopaka, który pragnie umrzeć.
Czytając tę książkę widziałam parę podobieństw z „Gwiazd naszych wina”. Chociażby pomysł wędrówek, grupy terapeutycznej, czy samej relacji głównych bohaterów. Jednak dla mnie nie było to aż takim minusem. Mimo podobieństw, autorka zajęła się całkiem innym problemem, niż we wspomnianej powieści.
Na początku akcja wydawała się w miarę lekka, ot rozterki młodych bohaterów, ich uczucia, stosunki z rodzicami, rówieśnikami. Fabularnie nie wyglądało to na coś oryginalnego.
Jednak mimo tego, książka bardzo mnie wciągnęła. Czytając ją, zastanawiałam się nad każdym słowem, każdą myślą bohaterów. Od pierwszej strony pokochałam Fincha, za jego oryginalność, inność, sposób myślenia. To, jak patrzył on na świat było dla mnie niezwykłe i chwilami zazdrościłam mu tego. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że bardziej zżyłam się z nim, niż z Violet.
Im bardziej zagłębiałam się w książkę, tym większe uczucia mną zawładnęły. Przez jedną, małą chwilkę spodziewałam się takiego zakończenia, jednak kiedy ono nadeszło, nie potrafiłam się pozbierać. Jestem dość wrażliwą osobą, a to, co opisała autorka, wstrząsnęło mną dobitnie. Po zakończeniu lektury potrafiłam jedynie siedzieć zalana łzami i wpatrywać się w jeden punkt. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, nikogo widzieć. Potrzebowałam być sama, i ciągle przeżywać tę książkę. Myślę, że może ona nas wiele nauczyć i sprawić, że na pewne rzeczy, ludzi będziemy patrzeć zupełnie inaczej. Ta książka na pewno zasługuje na długą refleksję i głębokie zastanowienie się nad dosłownie wszystkim.
Podsumowując, mimo niektórych małych zgrzytów, książka jak dla mnie jest jedną z najlepszych, jakie dotąd czytałam (a sporo już tego było). Z czystym sumieniem mogę ją wam polecić, jednak zanim ją przeczytacie, przygotujcie się psychicznie. To, co tam znajdziecie zmieni wszystko, a zwłaszcza notka od autorki na końcu książki pozwoli wam całkiem inaczej spojrzeć na tę powieść.
„Wszystkie Jasne Miejsca” zagości na bardzo długo w mojej głowie, sercu i życiu. Nie żałuję żadnej sekundy, minuty, godziny poświęconej na tę książkę. Niebywale jest ona pozycją konieczną do przeczytania.
Moja ocena : 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz